| M.G. na 50-te urodziny
wilczysko:
I znowu klepsydra po wszystkich emerytowanych marzycielach.
Nie dajesz bohaterowi żadnej szansy, gorzko piszesz, smutno.
Kiedy czytam, czytam rozczarowanie, niespełnione nadzieje,
utratę wiary, która bodzie mówiącą bardziej niźli przeniewiercę.
Tak. Bo ona zawsze z przykrością widzi kolejną przemianę marzyciela w filistra, a jeszcze
bardziej boli jej powszechność (przemiany ofc).
Każda historia dopowiedziana do końca przynosi
rozczarowanie. Trzeba zostawić coś na zaś, coś co nigdy się
nie spełni.
Zawsze coś się nie spełni. Ale przecież cum spiro, spero.
Gdzieś, kiedyś przeczytałem (z pamięci i bardzo
niedokładnie)'Ten świat nie jest nasz, choć kroimy go
niezmiennie na własne podobieństwo. Bóg odebrał nam
nadzieję; pozostawił jednak szansę śmierci. Módlmy się, by
się nie rozmyślił' Kiedy nie ma już nadziei, pozostaje
koścista Lucy, ze swymi diamentami. Lucy po amputacji marzeń.
Brrr. I dlatego właśnie - cum spiro, spero.
p.s.
wydaje mi się, że interpunkcja nie jest konsekwentna
'Gałczyńskim podparłeś zegar, bo źle chodził' (kontekst
broni składni, ale...)
Ano nie jest, co dokładnie widzę, a jednocześnie wszystkie inne próby wypadały jeszcze
gorzej.
'schowany za słuchawkami' - może da się inaczej?
Tez mi się nie najbardziej podoba, ale jak to wyrazić inaczej? Schowany, bo głośno mu
słuchać nie wolno, bo w tych rzadkich chwilach powrotu i próby ucieczki przed
sfilistrzeniem zupełnym właśnie tam się chowa i chwyta wspomnień.
I już przestaję być paskudnym formalistą.
Ależ, monsieur :-)
w.
elka-one