Rodzimy się po cichu
Widzisz archiwalną wersję wątku "Rodzimy się po cichu" z forum pl.hum.poezja
gruby
***
Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

Znudzeni preceptory przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.

Tak mało jest nas wokół, choć rudzieją liście.
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.

gruby

Jarek Łukaszewicz

***
Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

Znudzeni preceptory przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.


Tutaj się coś łamie.
przyszło mi do głowy, że takim eksperymentem
można otworzyć jeszcze jedno okno

np.
wśród rozdzierają mroki w splotach srebrnej nici.

Ciekawe choć Ryzykowne ale msz można pomyśleć.

Tak mało jest nas wokół, choć rudzieją liście.
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.


Ano. Przygotowania. Dostrzegłeś to czego zawsze
na końcu języka poszukiwałem i umykało:

sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.


Świetne.

Pozdrawiam
Jarek

Jarek Łukaszewicz

| ***
| Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
| W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
| wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu

I tu jeszcze. Może:

 podrastające paznokcie wbijając w pośpiechu

no nie wiem sam bo się troszkę narrator zmienia
na współcześnie świadomego. Nie traktuj może
moich uwag zbyt poważnie :o)

Pozdrawiam
Jarek


Jarek Łukaszewicz




"podrastając w paznokcie wbijane w pośpiechu"

miałem na myśli, ale się wycofuję z tej uwagi bo bez sensu :o)
gdzieś uciekły mi myśli w za ciężkie rejony, wybacz :o)

Pozdrawiam
Jarek

Marek P.
----- Original Message -----

Sent: Wednesday, May 29, 2002 1:28 PM
Subject: Rodzimy się po cichu

Witam ponownie!

Wiersz mi się podoba, może dlatego że go rozumiem i że kojarzy mi się z
przedwojenną jeszcze poezją polską (Kasprowicz, może Staff). Jedno i drugie
może być oczywiście bolesnym zarzutem. ;-)

Rozumiem, że wiersz jest o starzeniu się i w związku z tym marnowaniu życia,
przynajmniej w odczuciu subiektywnym. Łątka to być może jętka (znana z
utworu Konopnickiej lub innej książeczki dla dzieci jako "jednodniówka", bo
tyle tylko żyje), srebrne nici to siwe włosy (sam takie mam, przynajmniej
wyglądam poważniej). I ta dziwna pora roku, kiedy to liście już są rude, a
wiśnia nadal kwitnie (mianowicie biało, jak pościel).
Linijka
Znudzeni preceptory przecierają oczy
nie jest żadną tajemnicą, lecz zwyczajnym lapsusem.
Z kolei wers
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
mimo pewnej niezgrabności genialny: figura poetycka z pewnością o jakiejś
nazwie, przy której mimo składni sugerującej przeciwieństwo - w
rzeczywistości synnimy...

Ogólne wrażenie lekko staroświeckie (co MI SIĘ AKURAT podoba), a poza tym
niekiedy wymuszone. Czyżby praca przy rymowaniu odrealniła trochę wiersz,
uczyniła go chropawym, jakby obrazek zza grubej, ciosanej szyby?

Pozdrawiam
Marek

***
Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

Znudzeni preceptory przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.

Tak mało jest nas wokół, choć rudzieją liście.
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.

gruby

Marek P.
----- Original Message -----

Sent: Wednesday, May 29, 2002 1:28 PM
Subject: Rodzimy się po cichu

Witam ponownie!

Wiersz mi się podoba, może dlatego że go rozumiem i że kojarzy mi się z
przedwojenną jeszcze poezją polską (Kasprowicz, może Staff). Jedno i drugie
może być oczywiście bolesnym zarzutem. ;-)

Rozumiem, że wiersz jest o starzeniu się i w związku z tym marnowaniu życia,
przynajmniej w odczuciu subiektywnym. Łątka to być może jętka (znana z
utworu Konopnickiej lub innej książeczki dla dzieci jako "jednodniówka", bo
tyle tylko żyje), srebrne nici to siwe włosy (sam takie mam, przynajmniej
wyglądam poważniej). I ta dziwna pora roku, kiedy to liście już są rude, a
wiśnia nadal kwitnie (mianowicie biało, jak pościel).
Linijka
Znudzeni preceptory przecierają oczy
nie jest żadną tajemnicą, lecz zwyczajnym lapsusem.
Z kolei wers
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
mimo pewnej niezgrabności genialny: figura poetycka z pewnością o jakiejś
nazwie, przy której mimo składni sugerującej przeciwieństwo - w
rzeczywistości synnimy...

Ogólne wrażenie lekko staroświeckie (co MI SIĘ AKURAT podoba), a poza tym
niekiedy wymuszone. Czyżby praca przy rymowaniu odrealniła trochę wiersz,
uczyniła go chropawym, jakby obrazek zza grubej, ciosanej szyby?

Pozdrawiam
Marek

***
Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

Znudzeni preceptory przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.

Tak mało jest nas wokół, choć rudzieją liście.
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.

gruby

gruby
Użytkownik "Jarek Łukaszewicz"

| ***
| Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
| W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
| wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
| w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

| Znudzeni preceptory przecierają oczy
| wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
| I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
| rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.

Tutaj się coś łamie.
przyszło mi do głowy, że takim eksperymentem
można otworzyć jeszcze jedno okno

np.
wśród rozdzierają mroki w splotach srebrnej nici.

Ciekawe choć Ryzykowne ale msz można pomyśleć.


Jakoś nazbyt awangardowe. Przybosioidalne w zamyśle, choć nieco brak związku
ze składnią poprzedniego wiersza Bo niby wśród czego?

Ano. Przygotowania. Dostrzegłeś to czego zawsze
na końcu języka poszukiwałem i umykało:

| sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
| choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.

Świetne.

Pozdrawiam
Jarek


Dzięki
gruby

gruby

Użytkownik "Marek P."

Wiersz mi się podoba, może dlatego że go rozumiem i że kojarzy mi się z
przedwojenną jeszcze poezją polską (Kasprowicz, może Staff). Jedno i
drugie
może być oczywiście bolesnym zarzutem. ;-)


I w jakim sensie byłoby dawniej. Teraz cenię sobie potoczystość i spokój
narracyjny w poezji.

Rozumiem, że wiersz jest o starzeniu się i w związku z tym marnowaniu
życia,
przynajmniej w odczuciu subiektywnym. Łątka to być może jętka (znana z
utworu Konopnickiej lub innej książeczki dla dzieci jako "jednodniówka",
bo
tyle tylko żyje), srebrne nici to siwe włosy (sam takie mam, przynajmniej
wyglądam poważniej).


Wolałbym skojarzenia z Janem K. ;-)

I ta dziwna pora roku, kiedy to liście już są rude, a

wiśnia nadal kwitnie (mianowicie biało, jak pościel).


Trochę wrażenia zaokienne i celowe neverneverlandowanie.

Linijka
| Znudzeni preceptory przecierają oczy
nie jest żadną tajemnicą, lecz zwyczajnym lapsusem.


Czemu lapsusem?

Z kolei wers
| Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
mimo pewnej niezgrabności genialny: figura poetycka z pewnością o jakiejś
nazwie, przy której mimo składni sugerującej przeciwieństwo - w
rzeczywistości synonimy...
Ogólne wrażenie lekko staroświeckie (co MI SIĘ AKURAT podoba), a poza tym
niekiedy wymuszone. Czyżby praca przy rymowaniu odrealniła trochę wiersz,
uczyniła go chropawym, jakby obrazek zza grubej, ciosanej szyby?

Pozdrawiam
Marek


Serdeczne podziękowania za przyjemność spoglądania na własny wiersz z innej
nieco, aczkolwiek ciekawszej czasem strony

gruby

elka-one

gruby:
| Użytkownik "Marek P."
| Linijka
| Znudzeni preceptory przecierają oczy
| nie jest żadną tajemnicą, lecz zwyczajnym lapsusem.
Czemu lapsusem?


Ja też się nad tym zastanawiałam: preceptorzy? receptory? Doszłam do wniosku, że preceptorzy.
A wiersz bardzo mi się podoba z uwagi na tchnienie spokoju. Ja widzę (choć bezpośrednio w wierszu nie ma) rozedrgane upałem
sierpniowe powietrze, wywołaną gorącem senność; widziałabym też babie lato, gdyby srebrne nici nie były w mroku.

A ostatnią zwrotkę tłumaczę sobie po swojemu: ciągle możemy jeszcze czuć się młodo (maj), choć liście już rudzieją i idzie jesień,
bo jakże może być piękna, cicha spokojna, jeśli szczęśliwa.

Piękny wiersz.

elka-one

gruby
Nieszczęśni preceptorzy nie przyłożyli sie do mojego pisania uważnego i mają
za swoje. Wersja bez literówki mylącej:

***
Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

Znudzeni preceptorzy przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.

Tak mało jest nas wokół, choć rudzieją liście.
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.

gruby

Marek P.
----- Original Message -----

Sent: Friday, May 31, 2002 5:57 PM
Subject: Re: Rodzimy się po cichu

Użytkownik "Marek P."

przynajmniej w odczuciu subiektywnym. Łątka to być może jętka (znana z
utworu Konopnickiej lub innej książeczki dla dzieci jako "jednodniówka",
bo
Wolałbym skojarzenia z Janem K. ;-)

No tak, skądś mi brzmiało. Kochanowski: wetkną nas w mieszek, jak to czynią
łątkom. Tj. lalkom po przedstawieniu kukiełkowym.

A przy okazji - rozmawiałem z kolegą (dawnym, jeszcze ze szkoły podstawowej,
potem kontakt bezpośredni był tylko doraźny). Jego ojciec zaczął siwieć
dopiero po ukończeniu 70 roku życia.

| Znudzeni preceptory przecierają oczy
nie jest żadną tajemnicą, lecz zwyczajnym lapsusem.

Czemu lapsusem?

bo nie rozumiem :-) "Znudzeni preceptory" - po jakiemu to?

Pozdrawiam
Marek P.

devil

 "gruby" [...]
Piękny wiersz, nawet "srebrna nić" nie razi:))
czuję niedosyt, jeszcze, jeszcze!
Pozdrawiam serdecznie
Krystyna

Marek P.
----- Original Message -----

Sent: Friday, May 31, 2002 7:46 PM
Subject: Re: Rodzimy się po cichu/preceptorzy

Nieszczęśni preceptorzy nie przyłożyli sie do mojego pisania uważnego i mają
za swoje. Wersja bez literówki mylącej:

***
Znudzeni preceptorzy przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.

Aha... Lecz nadal nie wiem, o co chodzi. Bardziej z mojej własnej winy,
lecz... Takie skojarzenie.... nie mogę uwolnić się od wrażenia, że chodziło
o "znudzone perceptory" (czyli znużone wysiłkiem poznawczym narządy zmysłów,
takie jak oczy własne)

To taka secesyjna, modernistyczna refleksja.

Marek P.

gruby

 "gruby" [...]
Piękny wiersz, nawet "srebrna nić" nie razi:))
czuję niedosyt, jeszcze, jeszcze!
Pozdrawiam serdecznie
Krystyna


Dzięki :-)
gruby

Asasello

***
Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

Znudzeni preceptorzy przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.

Tak mało jest nas wokół, choć rudzieją liście.
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.


piękny wiersz!
(mimo nieszczęsnych preceptorów:)

po prostu dziękuję

a.

Jarek Łukaszewicz

Użytkownik "Jarek Łukaszewicz"
| ***
| wśród rozdzierają mroki w splotach srebrnej nici.

| Ciekawe choć Ryzykowne ale msz można pomyśleć.

Jakoś nazbyt awangardowe. Przybosioidalne w zamyśle, choć nieco brak
związku
ze składnią poprzedniego wiersza Bo niby wśród czego?


Racja i to. W zasadzie powinienem
sobie darować takie uwagi. Zbytnio skażone
własnym widzeniem. Sorry.

Pozdrawiam
Jarek

elka-one

***
Rodzimy się po cichu, drżący niczym łątki.
W bruzdach pośród kartofli poczęci przedwcześnie,
wzrastające paznokcie wbijając w pośpiechu
w ramiona rozedrgane sierpniowych kochanków

Znudzeni preceptorzy przecierają oczy
wciskając senne brzuchy w rozpulchnioną ścianę.
I zagubionej drogi nie mogąc odnaleźć
rozdzierają wśród mroku sploty srebrnej nici.

Tak mało jest nas wokół, choć rudzieją liście.
Skupieni to na sobie, to w sobie zamknięci,
sypiamy w cichym szczęściu i pościeli czystej,
choć ciągle jeszcze majem kwitnie drzewo wiśni.

gruby

# zagadka - kto jest autorem wiersza?
TĘSKNOTA
autosugestia
kwiaty
Dla dzieci, trochę nie na czasie.
na stoku (królewskie sny)
Jeszcze inny - Adama Wiedemanna
  • 125 odliczenie podatku
  • world forum
  • artur;gintrowski
  • uklad krzepniecia krwi wyniki
  • strajk na poczcie E280zstan wojenny
  • rs polskie kroniki filmowe
  • gta sa multiplayer
  • test ciazowy unitest
  • raport finansowy fagerhult
  • Archiwum tematów z for internetowych ## Strona Główna