--
Kazdy wiersz Poloniki jest dla mnie specjalnym
wydarzeniem poetyckim. Wiec raz jeszcze cierpliwie
wstawie/ do wiersza (nie do mojego komentarza)
polskie znaczki wg. standardu Central European ISO
(ISO-8859-2), po czym dodam kilka slow komentarza
o tym pieknym wierszu.
Dziekuje Ci, Wlodku, za trud.
Chce tez zwrocic uwage czytelnikow
na urzekajaca/ nazwe ILIRIA, wkomponowana/ w wiersz.
ASCII kod nie daje wyraznego rozroznienia pomiedzy
duza litera "i" (czyli "I") i mala litera "L"
(czyli "l"), wiec na wszelki wypadek sprawe wyjasniam.
Kto pamieta skad pochodzi cytata: "Jakiz to kraj?" - "To Iliria,
Pani..." :)))
"rękaw nocy" (jakze trafny w danym kontekscie)
skojarzyl mi sie z "rekawami" przy bramkach
lotniskowych (korytarze prowadzace od bramki
do samolotu).
A to interpretacja niezbiezna z moja...
Oczywistym powodem jest obraz miasteczka rozrzuconego
na wzgorzu, widzianego ze statku.
Tak, jakbys tam byl ze mna...
Istnieje tez
specjalny powod, o ktorym warto wiedziec. Jezyk
grecki uwielbia zdrobnienia.
Ciesz sie,ze Ci kiedys o tym powiedzialam :)
Oczywiscie waskie, gorskie uliczki w nocy to nieomal nici,
czyli uliczki-sznureczki, po ktorych zsuwaja sie perelki-
pereleczki swiatel (samochodow, prowadzonych przez
niecierpliwych i szybkich gorskich lokalnych kierowcow).
I, oczywiscie :-), wlasnie sznureczki, jakby z wezelkami
swiatel, a nie gladka nic -- w ciemnosci sama droga
jest niczym, jest ciemnoscia, licza sie supelki swiatel,
nie ma gladkosci.
Prawda. Wszystko prawda :)
Dygresja: prowadzilem szereg razy po gorskiej drodze
w Kalifornii, gdy spotykalem sie z lokalnymi poetami,
otaczajacymi ich lidera, JJWebb, lub z samym JJ, w jego
chatteau, posrod olbrzymich, wysokich drzew, bodajze
najwyzszych na swiecie, lub w Bistro, w pobliskim miasteczku.
Droga waska, ciemna, z ostrymi zakretami, slabo oznaczona
(po kilku latach droge poprawili, pomalowali, ale troche
zachowala swoj charakter). Pierwsze dwa-trzy razy inne
samochody mijaly mnie jak dziecko. Z czasem, samo jakos
tak sie stalo, mijalem inne samochody, jakby staly w miejscu
(wolniejszy samochod zjezdza na bok przy okazji dosc czesto
rozrzuconych zatok-mijanek). Po prostu znajomosc drogi,
znajomosc rezydujaca nie w glowie, lecz w ciele, w ramionach,
w nogach, i w tulowiu nawet.
Rzeczywiscie ta droga jest szalencza, ale jak sie wraca, to juz sie
jest w jakis sposob oswojonym...
Nigdy nie bylem w Grecji, jedynie we Wloszech, na
poludniu Stanow, w Meksyku. Ale kazdy, kto zna poludnie
i subtropic, odczuje trafnosc i zmyslowosc opisu lisci
pomaranczy z utworu Poloniki. Slowo "skorzanych" syci
oko i odczuwa sie je w palcach
Nie moze wrecz byc innego skojarzenia, kiedy spoglada sie na blyszczace
gleboko zielone liscie o tak napietej skorze, ze zdaje sie iz przy
dotknieciu pekna i wybuchna struga zielonej krwi.
.
Wlodek
Dziekuje Ci za zyczliwosc.
Polonika